Do poczytania : 

"Często jest tak, że najpierw odkrywam jakiś genialny plakat, potem artystę, który za nim stoi i dopiero pozostałe jego prace. Tak było z Bartkiem Polakiem i Dyną, ale z Marceliną Amelią poznałam się, że tak powiem od końca: Muzeum Erotyzmu zaprezentowało swój kalendarz na nowy rok, lipiec należał do Marceliny, a dokładniej do ilustracji, którą z tej okazji stworzyła, wrzucili link dofanpage’a artystki, tam znalazłam adres jej strony, a tam galerię cudownych plakatów.Marcelina ukończyła szkołę plastyczną w Częstochowie, po czym spakowała walizki i pojechała na obczyznę. Dokąd? Do miasta czerwonych piętrowych autobusów i czarnych taksówek – do deszczowego Londynu. Czemu akurat tam? Pomysł pojawił się kiedy jako czternastolatka odwiedziła to miasto i poczuła, że chce tu mieszkać i studiować. Dyplom w pracowni ilustracji uzyskała na Uniwersytecie Westminster. W Londynie już została, mieszka tam i pracuje: ilustruje, maluje, sitodruczy, a na co dzień prowadzi firmę odzieżową Ivory Jar, która pozwala jej, jak sama mówi, łączyć ilustrowanie z odziewaniem ludzi. Nie wyklucza, że za jakiś czas znowu zmieni swoje miejsce, na takie z dostępem do morza i gdzie jest nieco cieplej. Marzy jej się duży ogród, hamak i dwa psy (ma już nawet dla nich wybrane imiona) i że będzie miała więcej czasu na ilustrowanie.
Choć Marcelina pochodzi z miasta świętej wieży jej prace wcale nie są grzeczne. Określiła je mianem trochę agresywnej dziewczęcej seksualności i dziecięcej niewinności pomieszanej z permanentnym malkontenctwem. Niemniej jednak chrześcijańska ikonografia ma wpływ na jej sztukę. Poza tym jako źródła inspiracji wymienia: wspomnienia z dzieciństwa, marzenia senne i wieczorne introwertyczne wycieczki. Marcelina mówi, że jej prace wyłaniają się z chaosu, zaczyna od swobodnych bazgrołów, notatek, przelewa myśli na papier, łączy kreskami. Aż mi trudno uwierzyć, że z tego rozgardiaszu wychodzi coś tak pięknego i jest to komplement. Swoje prace rysuje ręcznie, niektóre dopracowuje w komputerze, inne są sitodrukami. Tworzy też obrazy, głównie akryl na płótnie i robi świetne zdjęcia, polecam jej wizualny dziennikMarcelina ubrała się w takie słowa: Od trzeciego roku życia ma niecodzienny pociąg do bazgrolenia nagich kobiet i mężczyzn w niezbyt grzecznych konstelacjach. Posiadaczka kota imieniem Frida. Chronicznie boi się pająków, uczy się jazdy na deskorolce. " [Aleksandra Wilk]
http://www.robmydobrze.pl/serce9/

Name:

Komentarze: