Trafiałam przypadkowo na jej rysunki. Przeszłość scalała się na nich z teraźniejszością, komiks z fotografią i malarstwem. Marcelina Amelia tworzyła symulakrum pamięci; nadawała jej nowy wymiar, jakby otwierała stare komody, wyjmowała z nich drobiazgi i oglądała zwietrzałe albumy, etykietki przez trójwymiarowe okulary. Melancholijne postaci na jej portretach rodzinnych zabiegały o uwagę, przemawiały do mnie: "Zapamiętaj nas, gdy zanikamy, gdy odchodzimy, gdy cierpimy; 'odżyj nas', dokończ i w swojej pamięci, zanieś znów do świata, bo wciąż jesteśmy gugułami zawieszonymi w przypadkowej gwiezdnej konstelacji i nie zdążyliśmy się nasycić życiem".
Nie mogłam zapomnieć tych prac. Po trzech latach postanowiłam, że odnajdę artystkę i poproszę ją o ilustrację na okładkę mojej nowej książki poetyckiej pt. "Wzory skończoności i teorie przypadku". Udało się! Okazało się, że Marcelina Amelia tak jak ja wyjechała z Częstochowy do Anglii i mieszka tuż, tuż, w Londynie i chociaż nigdy się nie spotkałyśmy, połączyły nas różne bibeloty pamięci, widziadła, które odnajdujemy czasem w sobie i na starych fotografiach.
- słowa Wioletta Grzegorzewska polska poetka, prozaiczka.











Name:

Komentarze: